sobota, 29 grudnia 2007

Papież wypowiada wojnę diabłu


"Papież Benedykt XVI przygotowuje się do walki ze wzrastającym satanizmem poprzez stworzenie "oddziałów" wyspecjalizowanych egzorcystów.
Plany papieża ujawnił w wywiadzie dla katolickiej strony internetowej Petrus ojciec Gabriele Amorth, główny egzorcysta watykański. Władze kościoła są zaniepokojone wzrastającym satanizmem i okultyzmem, dlatego rozpoczęto intensywne kursy dla księży do walki, z tak zwaną wyjątkowo wysoką bezbożnością.

Według planów, każdy biskup w swojej diecezji będzie miał do dyspozycji grupy księży wyszkolonych w walce z opętaniem i okultyzmem.

W wywiadzie ojciec Amorth mówi: "Dzięki Bogu, że mamy papieża, który zdecydował się na otwartą walkę z szatanem. Teraz biskupi będą zobligowani do posiadania odpowiedniej liczby przeszkolonych egzorcystów".

Zbyt wielu biskupów nie traktuje tego poważnie i nie delegują swoich kleryków do walki z diabłem. Na szczęście Benedykt XVI wierzy w istnienie i walkę z szatanem, i to od czasu gdy przewodził Kongregacji do spraw Wiary - mówi ojciec Amorth.

Ojciec Amorth uważa, że papież, kiedy przewodził Kongregacji (1982-2005) nie zaprzepaścił szansy do ostrzegania ludzkości przed niebezpieczeństwem stawiania czoła diabłu.

W teorii, według Prawa Kanonicznego Kościoła Katolickiego z 1172 roku, wszyscy księża mogą odprawiać egzorcyzmy. W rzeczywistości tylko nieliczni są do tego odpowiednio przygotowani.

W Watykanie nikt na razie nie komentuje sprawy powołania zespołów egzorcystów."

Wiadomość pochodzi z onetu - http://wiadomosci.onet.pl/1665129,12,item.html

Moc jest znowu z nami! Do boju dzielni dżedaj! :D

czwartek, 27 grudnia 2007

Papieros, pistolet, deck i kanapka z baterią


Spędzasz noce na rozmowach z osobami, które znasz jedynie z cyberprzestrzeni? Twój komputer, telefon i mózg tworzą nierozłączne combo? Napotykając w mieszkaniu dziwnego owada, natychmiast sprawdzasz co to, używając Wikipedii? Świat częściej widzisz online niż przez własne okno? Wstając rano odruchowo sięgasz nie po butelkę wody, a po klawiaturę, by sprawdzić swoją pocztę elektroniczną? A może nigdy nie wstajesz rano - przecież przestrzeń wirtualna jest wtedy taka pusta? Jeśli któreś ze zdań powyżej jest prawdziwe, może powinieneś/powinnaś uświadomić sobie, że żyjesz w świecie cyberpunka...

Cyber to trzy razy "M". "Miasto, masa, maszyna". Cyber to twoja laserowa operacja oczu zrobiona dwa lata temu. To koloryzujące soczewki, które nosisz. Cyber to szerokopasmowe łącze podpięte do twojego komputera. To informacja, którą zdobywasz szybko i za darmo.
Muzyka, film... Informacja, której nie cenisz, bo możesz mieć jej zawsze więcej i którą możesz odzyskać, kiedy będzie ci potrzebna. Cyber to informacja, której jest za dużo, byś mógł ją objąć. Cyber to światła twojego miasta, które nigdy nie gasną. To nieobecność ciszy. To karta, którą płacisz za napój w puszce i papierosy. Ipod, którego masz w kieszeni i komórka, dzięki której ktoś zawsze może wiedzieć, gdzie się znajdujesz. Cyber to logo na dachach wieżowców, które mijasz, jadąc przez centrum miasta. Cyber to emotikony, które wysyłasz swojej dziewczynie. To wszystkie laleczki anime, na widok których dostawałeś wzwodu. To wszystkie płatne strony porno, na których masz status pełnoprawnego użytkownika. Cyber to twoje filmy, które umieszczasz w sieci. Cyber to to, że na świecie więcej jest ludzi, którzy wiedzą, co to jest Coca-Cola niż tych, którzy wiedzą, kim był Jezus.

Punk to samotność. To twoje alter ego, które w sieci bywa tym, kim ty nie możesz być w życiu codziennym.
Punk to przemoc na ulicach twojego miasta. To narkotyki w szkołach. To średniej świeżości kebab, który zjadasz, wracając z imprezy nad ranem. Punk to szarość nieremontowanych kamienic. To fakt, że wobec kapitału, produkcji, postępu, wobec "miasta, masy, maszyny" jesteś nikim, małą mróweczką niezdolną wpłynąć na rzeczywistość. Punk to twoje problemy z płcią przeciwną. To fakt, że w szkole nigdy nie byłeś orłem. Punk to pusta kieszeń.

Klasyczne cyberpunkowe postaci to zmarginalizowani, wyalienowani samotnicy żyjący na krawędzi społeczeństwa w dystopicznych społeczeństwach przyszłości, w których codzienne życie zderzyło się z drastycznymi zmianami technologicznymi, wszędobylską datasferę skomputeryzowanej informacji i inwazyjnymi modyfikacjami ludzkiego ciała. - Lawrence Person.

Cyberpunk jako nurt w kulturze powstał w latach osiemdziesiątych. Autorem terminu był Bruce Bethke (opowiadanie Cyberpunk, 1980), a największym popularyzatorem Gardner Dozois, wydawca literatury SF, jednak za prawdziwego ojca gatunku, przynajmniej na płaszczyźnie literatury, uznaje się Williama Gibsona.
To on właśnie, stając w opozycji do fantastycznej literatury współczesnej, reprezentowanej przez takie tytuły jak Diuna Franka Herberta czy książki Isaaca Asimova, postanowił osadzać swoich bohaterów nie w scenerii rodem ze space opery, na wielkich kosmicznych statkach, nieznanych planetach, ale w samym środku rozdartego konfliktami i skrajnie zbrutalizowanego społeczeństwa, zamieszkującego podobne naszemu światu, jednak mniej przyjazne, a wyżej rozwinięte technologicznie dystopie, rządzone przez ponadnarodowe korporacje kontrolujące większość aspektów życia. Alternatywę dla tak nieprzyjaznego, orwellowskiego wręcz środowiska stanowi cyberprzestrzeń, wirtualna rzeczywistość, w której następuje połączenie jaźni jednostki z częściami globalnej siatki komputerowej. Tam jednak również nie ma gwarancji bezpieczeństwa. Sztuczne inteligencje, komputerowe zabezpieczenia niszczące umysły - to tylko część z zagrożeń.

Bohaterowie takiego świata byli w większości outsiderami - ulicznymi samurajami, hakerami, handlarzami narkotyków czy drobnymi złodziejami.
Podrasowani charakterologicznie na wzór postaci z filmów noir czy czarnych kryminałów Raymonda Chandlera mieli zmagać się ze złowieszczymi megakorporacjami czy demoniczną sztuczną inteligencją. Najbardziej znana powieść Gibsona Neuromancer stanowi praktyczną wykładnię gatunku. Bohater, Case, poprzez okaleczenie zostaje pozbawiony hakerskiego talentu. Jest to kara za próbę oszustwa partnerów. Jedyną nadzieją na odzyskanie umiejętności, a wraz z nimi jakiejkolwiek nadziei na wymierny życiowy sukces, jest wzięcie udziału w kolejnej przestępczej eskapadzie. Case jest typowym cyberpunkowym bohaterem: wyrzutkiem, manipulowanym, przypieranym do ściany, stawianym w sytuacjach, w których jego możliwości wyboru zostały skrajnie zredukowane.

Poza Gibsonem wśród głównych pisarzy związanych z gatunkiem wymienia się Bruce'a Sterlinga, Pat Cadigan, Rudy'ego Ruckera i Johna Shirleya.

Niemal równocześnie z pojawieniem się w literaturze cyberpunk miał swój debiut w kinie - już w 1982 roku w piórka pierwszego
cyberpunkowego bohatera kina przeistoczył się Harrison Ford w filmie Łowca androidów. Oparty na książce Philipa K. Dicka (Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?) obraz opowiada historię grupki replikantów, sztucznych organizmów, które, próbując uciec od roli niewolniczych pracowników w jednej z pozaziemskich kolonii, trafiają na Ziemię, by tam stać się legalnym łupem łowców nagród. Wszystko dzieje się w majestatycznym otoczeniu (wzorowanych na Metropolis Fritza Langa) drapaczy chmur, wielkomiejskich wyziewów, nocy i deszczu.

Komercyjny sukces Łowcy androidów przyczynił się do powstania wielu innych filmów wykorzystujących estetykę cyberpunku. Aby wymienić choć kilka: Johnny Mnemonic (1995), Dziwne dni (1995), Zapłata (2003),Raport mniejszości (2002), Przez ciemne zwierciadło (2006). Warto też wspomnieć o takich produkcjach azjatyckich jak anime Akira czy Ghost in the Shell, albo produkcje Shinyi Tsukamoto, w tym przede wszystkim Tetsuo: The Iron Man i Tetsuo II: Body Hammer.

Nie obyło się też bez wpływu na muzykę (szczególnie w warstwie image'u muzyków odwołujących się do nurtu) czy modę (prochowiec Forda
w Łowcy czy płaszcze i przeciwsłoneczne okulary z Matriksa), jednak najważniejszym aspektem twórczości cyberpunkowej wydaje się jej dosyć wysoka sprawdzalność. Na palcach jednej ręki można policzyć twórców, których futurologiczne prognozy byłyby tak celne jak tych związanych z cyberpunkiem. Internet, chipy, klonowanie, inżynieria genetyczna, megakorporacje, miasta przeradzające się w ogromne neonowe dżungle - wszystko to, nim ujrzało realne światło dzienne, wiodło sobie wirtualny żywot w dziełach nurtu cyberpunk. Mimo że żaden bodaj z pisarzy nie przewidział powstania płyty CD, zdołali zawrzeć całkiem przystający do rzeczywistości obraz życia, jakie prowadzimy teraz. Jednak rola cyberpunku nie kończy się i na tym. Kultura ta pośrednio lub bezpośrednio każe nam stawiać pytania o realność naszych doświadczeń, sztuczną inteligencję, status człowieka (i to gdzie się ów praktycznie zaczyna, vide replikanci), kondycję społeczeństwa czy ontologiczny atatus wirtualności. I wszystko to przy całkiem kapitalnej celności w przepowiadaniu tego, co - jak możemy wnosić z obserwacji świata wokół siebie - praktycznie już nastąpiło.

wtorek, 18 grudnia 2007

Aphex Twin - współczesny Mozart



Aphex Twin to pseudonim artystyczny brytyjskiego muzyka Richarda D. Jamesa. Jest to jeden z najbardziej znanych przedstawicieli muzyki elektronicznej.
Richard James urodził się 23 sierpnia 1971 roku w irlandzkim mieście Limerick. Dzieciństwo spędził w Kornwalii. Od wczesnej młodości zajmował się elektroniką. Jako nastolatek wygrał m.in. konkurs na produkowanie dźwięków za pomocą komputera ZX Spectrum. Wcześnie zajął się także muzyką i został dj-em, przyjmując pseudonim Aphex Twin. Pierwsza jego część ma pochodzić od nazwy producenta sprzętu muzycznego, a druga upamiętnia starszego brata, także Richarda, który zmarł przed urodzeniem muzyka.

Już po przenosinach do Londynu James wydał ogromną ilość muzyki, nagrywając pod wieloma pseudonimami (m.in. jako AFX, Polygon Window, Caustic Window, Bradley Strider, Gak, Power Pill, Dice Man, Blue Calx, Soit-P.P., Q-Chastic). Wraz z Chrisem Cunninghamem kręcił także teledyski, w których zwykle pojawiają się zdeformowane twarze Jamesa (np. Come to Daddy, Windowlicker).

Pierwszy pełny album wydany jako Aphex Twin ukazał się w 1992 pod tytułem Selected Ambient Works 85-92. Zawiera on utwory łatwiejsze do słuchania niż wcześniejsze kompozycje Jamesa. Legenda mówi, że źródłem dźwięku była zwykła kaseta, którą muzyk przesłuchiwał wraz z przyjaciółmi, jeżdżąc samochodem. Według innych, przed dotarciem do studia, kaseta znalazła się jeszcze w szczękach psa artysty.

Kontynuacja SAW 85-92 ukazała się w 1994. Zawiera kompozycje, w których w centrum zainteresowania twórcy znalazł sam dźwięk, nie zaś rytm. Sprawia to, że kompozycji nie można w żadnym wypadku wystukiwać sobie stopą, a dla niektórych mogą być one nudne. Znacznie bardziej pasuje do nich termin ambient i łatwiej je powiązać z muzykami takimi jak Autechre, The Orb i Biosphere. Drugi album Jamesa został przez wielu potraktowany jako satyra na muzykę ambient, ze względu na minimalizm. Mimo to dotarł do 11. (!) miejsca brytyjskiej listy przebojów.

W 1997 ukazał się singel Come to Daddy.
Artysta wydał również "26 mixes for cash", "classics" ,"Richard D. James album"

Aphex Twin jest jednym z najbardziej kreatywnych brytyjskich muzyków końca XX wieku, artysta niezależny, skłonny do prowokacji w swojej twórczości, zarówno muzycznej jak i sztukach plastycznych.

poniedziałek, 3 grudnia 2007

piątek, 30 listopada 2007

Kilka mitów

1. Używamy tylko 10% swojego mózgu.
Tutaj muszę powiedzieć, że zgadzam się z tym, że to nie prawda z wyjaśnieniem, ale ja zawsze podchodziłem do tego bardziej pod kontem emocjonalnym i psychicznym. To że wykorzystujemy mózg fizycznie w całości jest oczywiste. Ja podchodzę do tego, że nie wykorzystujemy w pełni jego możliwości w pojmowaniu świata.

2. Powinno się pić 8 szklanek wody dziennie (Czytaj litr pewnie)
Od zawsze to dla mnie była pierdoła. Plus trzeba uważać. Bo jak wszystko na świecie woda to też trucizna i w dużym nadmiarze może zabić.

3. Włosy i paznokcie rosną po śmierci
O tym micie już od dawna się dowiedziałem. Sporo o tym było na Dicovery Channel.

4. Ogolony włos rośnie mocniejszy, ciemniejszy i szybciej
Tu nie za bardzo rozumiem objaśnienia. Bo z doświadczenia wiem, że włos rośnie mocniej po ogoleniu. Z drugiej strony może to też zależeć od człowieka i rodzaju owłosienia.

5. Czytanie w słabym świetle uszkadza wzrok/oczy
W końcu ktoś to powiedział. Od zawsze czytałem w słabym świetle już nie wspominając, że przed komputerem nie mam innego źródła światła prócz to co z LCD się wydobywa i jakoś nie chodzę z dnem od butelki na twarzy (ale wiadomo każdy okulista powie, że to złe i bla bla bla).

6. Telefony komórkowe są niebezpieczne w szpitalach.
Tu jestem zdziwiony, ale dobrze wiedzieć, że jak zadzwoni mi telefon w szpitalu nie zabije 15 pacjentów ;)

niedziela, 18 listopada 2007

Ergo Proxy



Kraina obiecana, gdzie ludzkość miała w końcu odnaleźć swój raj utracony. Gigantyczna, zamknięta szczelnie pod kopułą megametropolia, ostatnie miejsce na zniszczonej i umierającej planecie, gdzie nasza rasa może prowadzić normalne życie. Na pierwszy rzut oka, życie w Romdo wydaje się faktycznie spełniać wszystkie warunki doskonale zorganizowanego i szczęśliwego społeczeństwa – wszechobecna automatyzacja, połączone w globalną sieć komputerową androidy służące ludziom pomocą, ochroną i rozrywką, kontrola urodzin, porządek, pełna kontrola władz nad przestępczością. Jednak już jedne z pierwszych scen uzmysławiają nam również, że prawda wcale nie jest taka kryształowa, jak zdaje się to pojmować opinia publiczna, która – jak wszystko inne – znajduje się pod ścisłą kontrolą rządu.


Pewnego dnia, w jednej chwili, w to doskonale zorganizowane społeczeństwo, wkracza chaos. Z tajnych laboratoriów Romdo wydostaje się na wolność istota, która zmieni świat. A właściwie, już dawno temu go zmieniła, tyle że niewielu ludzi dysponuje na tyle rozległą wiedzą, aby zdawać sobie z tego sprawę. Jak by tego było mało, w Romdo dochodzi do serii brutalnych i tajemniczych morderstw. Re-l, córka jednego z najpotężniejszych ludzi w mieście, rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, gdy nieoczekiwanie staje twarzą w twarz z mistycznym stworzeniem...

czwartek, 15 listopada 2007

Czy znowu zapłoną stosy?


Czy znowu zapłoną stosy w Europie? Czy powrócą Ciemne czasy, gdzie tylko była jedna wszechobowiązująca “prawda”?

Jak można przeczytać na gazeta.pl w środkowych Włoszech, w miasteczku Ceccano zapłonie stos specjalnie zakupionych w tym celu egzemplarzy “Kodu Leonarda da Vinci” Dana Browna. I to z decyzji rady miasta, pomimo sprzeciwu części mieszkańców miasteczka.

Dlaczego? Inicjatorzy akcji spalenia książki amerykańskiego pisarza, uzasadniają swoją reakcję tym, że “powieść ciężko obraża Jezusa”. Tylko jak?
Czy całkiem słuszne podejrzenie, że Jezus (o ile wogóle istniał) mógł kochać kobietę, która urodziła mu dzieci (tak jak to się dzieje od początku ludzkości po dziś dzień) jest obrazą? Dla ojca i kochającego męża? A może dla Marii Magdaleny i wszystkich kobiet, które po 2000 lat “ucisku” ze strony dominującej religii mają teraz szanse odzyskać należne im miejsce w religii i historii?

Nie za dobrze to wróży wolności słowa, myśli i wyznania. W naszym kraju zaś można zostać aresztowanym za przesyłanie zdjęć wypiętych kaczych kuprów. Szalone czasy.

wtorek, 13 listopada 2007

Nephilim and Genetic Manipulation



Mózg ma tysiące razy większy potencjał od najpotężniejszych komputerów. W chwili urodzenia zawiera 100 miliardów aktywnych komórek nerwowych. Każda z nich potrafi wytworzyć połączenia z innym komórkami. Siła mózgu drzemie właśnie w komórkach nerwowych – neuronach. Każdy z nich niczym złożony komputer przechowuje informację, łączy się blisko 20 tysiącami połączeń – zwanych dendrytami – z innymi neuronami i przesyła informację do innych komórek na drodze elektryczno – chemicznej za pomocą aksonu. Prawdopodobna liczba wszystkich możliwych połączeń między neuronami przekracza liczbę atomów we wszechświecie. Niestety ten genialny mechanizm jakim jest nasz mózg jest równocześnie jednym z najbardziej niezbadanych narządów ludzkiego ciała – dlatego też niemożliwe jest odpowiedzenie na pytanie w jakim stopniu go wykorzystujemy...

piątek, 9 listopada 2007

czwartek, 8 listopada 2007

Błogosławieństwo komputera

Blessings on this fine machine,
May its data all be clean.
Let the files stay where they're put,
Away from disk drives keep all soot.
From its screen shall come no whines,
Let in no spikes on power lines.
As oaks were sacred to the Druids,
Let not the keyboard suffer fluids.
Disk Full shall be nor more than rarity,
The memory shall not miss its parity.
From the modem shall come wonders,
Without line noise making blunders.
May it never catch a virus,
And all its software stay desirous.
Oh let the printer never jam,
And turn my output into spam.
I ask of Eris, noble queen.

sobota, 3 listopada 2007

Enochian Magick



“Niedługo po stworzeniu świata, czyli około siedemdziesięciu tysięcy lat temu, kiedy ludzi było jeszcze mało, żył sobie prawnuk Adama o imieniu Enoch (…) Było to w czasach, kiedy anioły schodziły jeszcze z nieba na ziemię do ludzi i uczyły ich różnych pożytecznych rzeczy (…) Przy tym anioły rozmawiały ze sobą w specjalnym języku, o czym wspomina nawet Nowy Testament (I List do Koryntian, 14). Jest też “Księga Enocha”, starotestamentowy apokryf, który datuje się na I lub II w. p.n.e.”

System magiczny zwany Magią Enochiańską powstał w XVI w. dzięki pracy nadwornego maga i astrologa królowej Elżbiety I Johna Dee i jasnowidza Edwarda Kelly. M.in. w “Księdze Enocha” Johna Dee poszukiwał zaginionej wiedzy. Panowie postanowili połączyć swe wysiłki. Dee medytował i modlił się przyzywając poszczególne anioły, a Kelly wpatrywał się w kryształową kulę i opisywał wszystko, co w tym czasie zostało mu przekazane. “Anioły, które dawały instrukcje Dee i Kelly, twierdziły, że są tymi samymi, które przychodziły do biblijnego patriarchy Enocha.” Otrzymywali różne informacje, np. jak wykonać talizmany, a także anielski alfabet - podstawę języka enochicznego - stosowanego w inwokacjach i zaklęciach.

piątek, 2 listopada 2007

Magija Chaosu: Magiczny Terroryzm


Tłumaczył Frater 248

Ogólnie przyjęte jest, iż praktyka magiji polega na próbie wywoływania zmian zgodnie z wolą maga. Zmiany te mogą obejmować takie korzyści jak wykreowaniem okoliczności sprzyjających zdobyciu pracy, a także wysoko korzyści metafizyczne, jak rozmowa z anielskimi bytami Elżbietańskiego Maga John'a Dee. Magija Chaosu, najnowsze osiągnięcie Tradycji Magiji Ceremonialnej, jest innowacyjną współczesną i niepokojąco zbliżającą do realizacji Magicznej Intencji. Magija Chaosu wywodzi się pierwotnie, z prac Austina Osmana Spare'a oraz Petera Carrol'a z okresów odpowiednio obejmujących pierwsze i trzecie ćwierćwiecze XX w. Obu magów agresywnie sprzeczało się w temacie wyłączenia czarnoksięskich technik z praktyki magicznej i obu rozwinęło systemy magiji, zawierające je, eklektyczne i innowacyjne. Ogólnie rzecz biorąc, obaj wzgardzili magiją tradycyjną jako niepotrzebnie skomplikowaną, podzieloną oraz pozbawioną potencjału. Spare, będąc artystą, z pewnością znajdował się pod wpływem innych magicznych artystów takich jak William Blake, oraz był także pod wpływem względnie nowych horyzontów psychiatrii, szczególnie przez prace Junga i Freuda dotyczące podświadomości. Spare podkreślał integracje magiji ze wszystkimi obszary swego życia, jest wiec niemożliwe, badając jego obrazy na przykład, odróżnić je od pracy magijnej.

Rysunki Spare'a są zaklęciami. Niestety w większości brak nakładu jego prac. Część z jego pism jest dostępne w internecie. Pisma Petera Carroll'a niedługo po odkryciu Naukowej Teorii Chaosu, były w równym stopniu pod wpływem możliwości zastosowania języka i narzędzi magjicznych jako środków do odkrycia i wpływania na interakcje subatomowe kwantowego wszechświata. Carroll założył także Illuminati of Thanateros (IOT), oraz zakon Magów Chaosu. Zakon jest w jakimś stopniu czymś kontrowersyjnym w większej wspólnocie Magów Chaosu, bowiem stanowi tajemną ustopniowaną hierarchię. Tajemnice, stopnie oraz hierarchie postrzegane jako sprzeczne z Prądem Chaosu. Wstępna praca Carroll'a, „Liber Null i Psychonauta" jest znacznie dostępną pracą z dziedziny Magiji Chaosu. Pozostaje w druku. Ostatnio idee Magiji Chaosu zostały rozszerzone o sztukę Jana Fries'a, którego genialną oraz przyjazną wycieczka w rysunki, "Wizualna Magija", trudno znaleźć jednak jest dostępna. Stephen Mace prywatnie wydał fascynującą analizę interfejsu pomiędzy demonologią, a Magią Chaosu w "Wykradając Ogień z Nieba", która jest chętnie czytana. Phill Hine początkowo publikował broszurki nt. Magiji Chaosu, a obecnie ma serie pomocnych książek z tej dziedziny. W końcu, Hakim Bey, włączył Magije Chaosu do teorii Dynamiki Społecznej oraz komunikacji w mediach, urozmaicając ją o muzykę, performance, sztukę oraz Internet. Generalizując, Magija Chaosu wykorzystuje teorie dekonstrukcjonizmu Jacques'a Derridy, zainteresowanie w losowych wydarzeniach John'a Cage'a i minimalizmu oraz poczucie humoru Dadaizmu do kreacji rytualnych przestrzeni na rytualne działania. Widzenie Magiji Chaosu jako jedynie przeformułowanie tradycyjnej magiji byłoby nieścisłe. Magija Chaosu jest czymś nowym, próbą dekonstrukcji umownych struktur wierzeniowych, uwalnia energię uwięzioną przez te wierzenia i radykalnie zmienia jej kwantowy strumień. Magija Chaosu jest uderzeniem na unormowane wzory wierzeń, atakiem na obecny stan umysłu, partyzantką na ostrożne przemyślenia świadomego umysłu.

Magija Chaosu skupia się na mechanizmie wierzeń i proponuje aby proces wierzenia niż raczej jego obiekt był krytycznym elementem magiji. Magowie Chaosu z radością przejmą lub obalą postawy czy wierzenia potrzebne do skutecznego rozstrzygnięcia działań magicznych. Nastawienie takie, które kładzie nacisk na przystosowanie jako naczelną wartość i przyjmuje zmianę jako dokładne odzwierciedlenie natury rzeczywistości może napawać strachem pewne osoby których poczucie własnej tożsamości wymaga aby wszechświat był postrzegany jako uporządkowane i znaczące miejsce. Magija Chaosu specjalnie odrzuca możliwość wiecznego spoczynku czy wiecznego porządku. Widzi wszechświat jako ogromny fenomen złożoności, zbyt wielkiej dla psychologii normalnego człowieka aby ją zrozumieć. W istocie, Magowie Chaosu zaprzeczyliby jakoby wszechświat jest w takim niepewnym stanie i najwyraźniej przypadkowe działania, których tylko tak przebiegłe techniki jak te z magiji chaosu, delikatnie wywracają świadomy, racjonalny umysł, mają jakiekolwiek szansę wywołania zmiany zgodnie z wolą maga.

Magija Chaosu jest samo-zniszczeniem, postawą wiążącą roztrzepaną wiedzę skrajnych elementów Tybetańskiego Buddyzmu szkoły Nyingmapa z szalonymi mnichami Buddyzmu Zen oraz z teoretycznymi strukturami Nagarjuny i szkół Buddyzmu Madhyamaka. Jedna z dwóch głównych sutr (nauki buddyjskie) Madhyamaki to Prajna Paramita, sutra, której tytuł możemy przetłumaczyć jako:

"Poza tym co poza, spoczywa przebudzenie".

Budowa tej sutry, w której forma i pustka (porządek i chaos) rozpatruje się jedną z drugą i obie zdają się być pozbawione prawdy, która jest pozbawiona wewnętrznego podziału, podobnie jak we współczesnym rytuale chaosu. Założyciel szkoły tybetańskiego buddyzmu Nyingmapa, Padmasambhava, był buddystą-czarnoksiężnikiem, niektóre z rytuałów, takie jak cmentarna praktyka Chod, trudno odróżnić od zastosowania Starszych Bogów Necronomiconu w Magiji Chaosu. Koany Buddyzmu Zen są zaprojektowane tak aby były skrótem obejścia umysłu, przynoszą stan umysłu podobny do tego jaki osiąga Mag Chaosu.

Magija Chaosu może być rozpatrywana jako psychologiczne podejście do rytuałów magicznych. Łącząc wiele pokrewieństw systemu metod aktorskich Stanisławskiego, systemy Magiji Chaosu mają na celu zablokować świadomy umysł i wygenerować stan świadomości znany pod nazwą "gnozy", stan w którym obrona dyskursywnego umysłu jest zniesiona, a magiczna intencja maga może być poprowadzona w głębie absolutu, innymi słowy w kwantowy strumień wszechświata. Jak doświadczeni aktorzy, magowie chaosu poszukują zapomnienia swej tożsamości celem otrzymania ich Woli, możliwości zmiany wszechświata, która jest celem magicznego działania.

Aby tego dokonać Magowie Chaosu używają gestów, rytuałów, dźwięków, wizualizacji, sygnałów ze zmysłów, medytacji i generowane stany emocjonalne takie jak, gniew, strach, obrzydzenie, znudzenie, rozpacz. Każda metoda, która może wytworzyć chwilowe stany gnozy są akceptowalne. Ulubione techniki częstokroć wykorzystują czy angażują do tego sex, ból, oraz pomieszanie zmysłów. Magowie Chaosu używają sigili (magicznych intencji, które zostały przemienione do postaci symboli), rytuały z wszelkich źródeł oraz artefakty ezoterycznej czy też popularnej kultury aby ukształtować magiczną przestrzeń umożliwiającą wejście w stan gnozy. Magija Chaosu nie uznaje podziału i odrzuca dualizm. Będąc zakorzeniona w realizacji kwantowego strumienia i zakładając, że idee nie są rzeczywiste (mogą wynikać z percepcji rzeczywistości) Magija Chaosu nie uznaje podziału na białą, szarą i czarną Magiję, nie uznaje podziału na dobro i zło, a także nie widzi różnicy pomiędzy „w porządku”, a „źle”.

Konsekwentnie Magijia Chaosu prawdopodobnie nie jest dla tych, którzy zinternalizowali zasady moralno- etyczne. W istocie, gdyby nacisnąć na magów Chaosu, większość z nich, prawdopodobnie zdefiniowaliby się jako Czarni Magowie, lecz mogą w tym samo-określeniu mieć na myśli Magije, która obcuje z tym co ukryte, bądź znajdujące się w ciemności, stąd „czarna”. Magija Chaosu nie jest dla przeczulonych ani też dla tych, którzy zaprzeczyć etyce, ani też dla tych, którzy mają obsesje na punkcie ustanawiania rozmaitych porządków społecznych. Magija Ceremonialna i Wicca dają duże możliwości tym, wcześniej wymienionym.

Magija Chaosu jest nastawiona na odkrywanie magiji, która działaa, rytuały które wywołują specyficzne efekty, magiji która umożliwia wywołanie zmiany zgodnie z wolą maga chaosu, taką która może być sprawdzona, przetestowana i powielona, taką która wpływa na głębie Maga Chaosu- czasami w katastroficzny sposób, taką nie przesądzoną, nie hierarchiczną ale przebiegłą.


Ci którzy się interesują się praktyką magiji chaosu dobrze wiedzą, że chaos potrafi być całkiem chaotyczny. W końcu jest zaprojektowana na dekonstrukcje wierzeń, upartego trzymania się opinii, opowieści które snujemy by ukołysać się w poczucie bezpieczeństwa rozprują się dzięki niej. Dopóki mag nie porzuci tych starych idei, przyzwalając granicą osobistej identyfikacji na zakłócenie, rezultaty magicznych działań mogą być chaotyczne w rzeczy samej. Życie dramatycznie się zmienia, czasami postrzegane jest jako zmiana na gorsze co jest często się przytrafia podczas Rytuałów Magjiji Chaosu. Fundamentalnym faktem jest to, że Magija Chaosu to nie odkrywanie czyjejś Prawdziwej Woli, ani nie komunikujemy się z Matką Boginią, jak również nie jest to obcowanie z demonami - jest to wyraźne i wstrząsające zrozumienie biegu Chaosu, kwantowego strumienia nieludzkiego wszechświata. Magija Chaosu to magijny terroryzm.

Marik 4/95

Podziekowania dla Scorpia, Khaoi'a oraz Jahara.

Źrudło - http://www.inholilem.fora.pl/magia-chaosu,2/magija-chaosu-magiczny-terroryzm,770.html

sobota, 20 października 2007

Magiczny instrument didgeridoo


Postanowiłem iść o krok na przód i połączyć moje pasje muzyczne z rozwojem duchowym. To niesamowite jak porywa mnie ten instrument. Jestem początkujący ale już po kilku dniach gry na didgeridoo ogarnia mnie wspaniały stan. Zamykam oczy i przepływam przez didge niczym duch opuszczający swe ciało przez astralny tunel. Zupełnie tak jak na powyższej animacji... Magia! Pomyśleć, że wystarczy do początkowej gry zwykła rurka pcv i trochę skupienia.

Zacznijmy jednak od teori dla niewtajemniczonych Didgeridoo to magiczny i niesamowity instrument. Didgeridoo jest nie tylko instrumentem muzycznym, ale też i mistycznym, ponieważ można zapaść przy jego dżwięku w głęboki, hipnotyczny trans i nawiązać kontakt ze światem astralnym. Aborygeni wierzą, że podczas obrzędów w transie tym powracają do Czasu Snu, jak również w to, że szaman poprzez, dźwięk ma moc uzdrawiania. Gra na didge jest doskonałym fizycznym treningiem dla płuc, lub przyczynia się do szybszego oczyszczania gdy rzucimy palenie tytoniu, pogłębia oddech, idealna sprawa dla astmatyków (naukowo udowodniono)

Niektórzy bioenergoterapeuci używają didgeridoo do harmonizacji energii u swoich pacjentów. Ponadto w niektórych szkołach muzykoterapii mistrzowie używają didgeridoo w praktykach medytacyjnych i relaksacyjnych, oraz oddechowych. Gra na didgeridoo samoczynnie powoduje synchronizację półkul mózgowych, a dzieje się to zapewne za sprawą oddechu kołowego i wibracji. Dłuższa gra, ponad 30 min. wprowadza w głęboki trans, zmienia się percepcja widzenia i mogą powstać różnego rodzaju odczucia nawiązujące do świata astralnego lub, wg.Aborygenów - Czasu Snu. Można też z powodzeniem doświadczać stanu OOBE w trakcie gry dłuższej niż 60min. Konieczne jest opanowanie oddechu kołowego do tych praktyk.

Teoretycznie można również dźwięk didgeridoo kodować PODPROGOWO, wprowadzając sugestie do podświadomości słuchającego bez jego wiedzy! Jednak osiągnięcie tych umiejętności wymaga bardzo dobrego opanowania gry i technik wokalnych oraz odpowiedniego instrumentu o bardzo niskiej częstotliwości dźwięku. Sam sposób gry jest niezwykle ważny. Nie powinno się stosować nagłych zmian rytmu lecz modulować długie, rezonansowe i łagodnie wibrujące zagrywki z dużą zawartością harmonicznych częstotliwości. Wypowiadane sugestie, w trakcie gry muszą być w odpowiedni sposób wymawiane.

Działa to tak: Wypowiadane słowa - sugestie, są małozrozumiałe dla świadomego słuchacza, ponieważ modulowane dźwiękiem wyrazy zmieniają brzmienie i tylko podświadomość jest wstanie odczytać ich znaczenie.

Skuteczność takiej sugestii zależy od odpowiedniego jej sformuowania. Ok. 40 % słuchaczy jest podatna na takie działania.
Oczywiście za pomocą tej techniki nie uda się wmówić drugiej osobie, np. że jest psem i nakazać jej szczekać. Można natomiast wykorzystać to do pozytywnego oddziaływania na stany emocjonalne słuchającego. Uda się to jednak pod warunkiem, że słuchający będzie w stanie relaksu, a my stworzymy odpowiednią atmosferę spokoju. Jest to świetny sposób uwalniania psychiki od stresów i napięć. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale to działa. Przeciętny gracz nie jest w stanie wykorzystać tej techniki i to jest zaletą, bo nieumiejętne jej zastosowanie mogłoby działać na szkodę innych. Należy być świadomym tego, że gracz posiadający umiejętności stosowania tejże techniki, poprzez swe nieczyste zamiary może negatywnie wpływać na psychikę/podświadomość słuchacza.

Innym leczniczym sposobem gry jest użycie didge o wyższych częstotliwościach i wibrującym rezonansie do gry energetyzującej. Podobnie jak tybetańskie misy, dźwięk takiego didge wprowadza w rezonans i drgania komórki ciała oraz pobudza je do regeneracji/odnowy. Ten i powyższy rodzaj leczenia dźwiękiem doskonale wspomaga konwencjonalną medycynę w leczeniu wielu schorzeń. Aborygeńscy szamani stosowali dodatkowo lecznicze zioła.

Powracając do sposobu samego uzdrawiania. słuchający powinien wygodnie leżeć na plecach, starać się rozluźnić i pozwolić myślom płynąć, nie zwracać uwagi na ich treść, głęboko i równo oddychać. Natomiast gracz powinien grać równo, płynnie, wizualizując w swej świadomości swój czakram tzw. "trzeciego oka", koncentrując się na punkcie znajdującym się u nasady nosa, pomiędzy oczami. Sukcesem jest gdy wizualizowany czakram mieni się wszystkimi barwami aury i jednocześnie połączony jest "energetycznym tunelem" z czakramem splotu słonecznego słuchającego. Gracz musi wyłączyć swoje emocje i myśli! Powinien skupić się na ciągłej wizualizacji.
Terapię rozpoczynamy, trzymając koniec didge w niewielkiej odległości od ciała słuchającego (ok.3-10cm), na wysokości splotu słonecznego i powoli przesuwamy didge nad ciałem słuchającego, najpierw ku lewej nodze, aż do palców i powracamy tą samą drogą do splotu, następie kierujemy didge do prawej nogi, aż do palców i powracamy ku splotowi słonecznemu (jak wyżej) Następnie przesuwamy didge do lewej ręki, aż do palców i wracając, przez splot, kierujemy do prawej ręki, aż do końca palców. Powracamy ku splotowi i przesuwamy didge w kierunku czubka głowy słuchającego. Kończymy grę, dając w ciszy i spokoju, jeszcze przez chwilę poleżeć słuchającemu. Następnie słuchający odwraca się na brzuch i zaczynamy grę, postępując jak wyżej a punktem początkowym jest środkowa część pleców.
To świetna metoda, aczkolwiek powinniśmy być uważni, aby nasze emocje i myśli nie burzyły harmonii wizualizacji. Jeżeli nie panujemy nad nimi to w żadnym wypadku nie możemy podejmować się powyższych praktyk. Ponadto należy mieć w 100% czyste intencje w działaniu, ponieważ można wyrządzić krzywdę nie tylko słuchającemu, ale również sobie! Niezbędna jest także wiedza z zakresu bioenergoterapii, czakramów i aury.

środa, 17 października 2007

Gnostycki Rytuał Pentagramu

Rytuał ten można używać w różnych celach:
  • By osiągnąć równowagę, koncentrację i kontrolę przed i po bardziej skomplikowanych rytuałach.

  • Jako niezależny trening wizualizacji.

  • Jako wstępny egzorcyzm niechcianych myśli lub zjawisk psychicznych.

  • Jako pomoc w uzdrawianiu, w szczególności w samo-uzdrawianiu.
Przebieg Rytuału:

1. Stań skierowany w dowolną stronę.

2. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując wysoki dźwięk "I" i wizualizując przy tym blask energii na wysokości głowy.

3. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując troszkę niższy dźwięk "E" i wizualizując przy tym blask energii w strefie gardła.

4. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując głęboki dźwięk "A" i wizualizując przy tym blask energii w okolicach serca i płuc, rozprzestrzeniający się aż do mięśni kończyn.

5. Jak w punkcie 2, lecz intonuj "O" w okolicy brzucha.

6. Jak w punkcie 2, lecz intonuj "U" w obszarze genitalno-analnym

7. Powtórz punkt 6. Potem 5, 4, 3, 2, powracając do głowy.

8. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze, intonując przez chwilę każdy z dźwięków IEAOU, rysując lewą ręka pentagram, który powinien być silnie wizualizowany.

9. Obróć się o 90° w lewo i powtórz 8, potem kontynuuj obracanie się i wizualizowanie pentagramów z towarzyczącą im intonacją mantry, dopóki nie powrócisz do pozycji wyjściowej.

10. Powtórz punkty 2-7.

Uzdrawianie:

Aby pomóc w wyleczeniu którejś części ciała, intonuj dźwięk i wizualizuj światło odpowiadające wybranemu miejscu nieprzerwanie przez 5-10 minut, lub tak długo jak będziesz w stanie utrzymać stan koncentracji.

Gnostycki Rytuał Pentagramu, został opracowany przez Petera Carrolla, najwyższego maga zakonu Iluminatów Thanaterosa.

Ćwiczenie świadomości ciała

Jednym z głównych celów duchowego wzrostu jest doświadczanie samoświadomości. Jedynym sposobem na zwiększanie własnej zmysłowości jest bycie świadomie - świadomym tego, co jest naszym wnętrzu i tego co jest na zewnątrz.
Siedząc wygodnie lub leżąc, spróbuj jedynie zaobserwować, co się dzieje z twoim ciałem. Obserwuj swoje fizyczne ciało i jego różne odczucia (wrażenia). Nie rób niczego specjalnego; oddychaj normalnie, nie próbuj się zrelaksować ani kontrolować wędrujących myśli. Tylko obserwuj, co się dzieje.

Po pewnym czasie, zajmij wygodną pozycję i pozostań w niej nie ruszając się. Pozostań w całkowitym bezruchu.
Na początku to ćwiczenie powinno być praktykowane nie więcej niż dziesięć minut. Stopniowo należy zwiększać czas tak by na koniec okresu nauki dla Neofity (około 9 miesięcy) długość ćwiczenia wynosiła około 30 minut. Ćwiczenie to można wykonywać o każdej porze np. leżąc w łóżku wieczorem lub rano.
Tak długo jak wykonywane jest to ćwiczenie możemy być pewni, że nasza moc koncentracji jest ciągle rozwijana i wzmacniana.

Podczas tego ćwiczenia możesz doświadczać swędzenia w różnych częściach ciała. Nie wolno jednak reagować (drapać itp.), obserwuj to, bądź tego świadomy. Nie ignoruj ich ani nie reaguj na nie. Nie wydawaj osadów, nie krytykuj. Zaakceptuj je jako część twojej osoby - twojego ciała. Studiuj je.
Ćwiczenie to przynosi bardzo głębokie odprężenie, uwalnia od nerwowego napięcia i podnosi samo-świadomość.

wtorek, 16 października 2007

Czakry

Czakry są to główne centra energetyczne w organizmie człowieka, które są jednocześnie odbiornikami, przetwornikami i przekaźnikami energii. Siedem głównych czakramów biegnących wzdłuż kręgosłupa, związanych jest z najważniejszymi gruczołami wydzielania wewnętrznego.
Pierwszy znajduje się u jego podstawy, siódmy na czubku głowy. Energia w czakrach znajduje się w ruchu wirowym i następuje tu ciągła wymiana z energią kosmiczną. Blokada przepływu energii, a także przeładowanie może doprowadzić do zaburzeń hormonalnych, dysharmonii ciała, umysłu i ducha człowieka. Dlatego też tak ważne jest harmonizowanie czakr, co pozwoli nam zachować równowagę, spokój wewnętrzny oraz zdrowie.

Widok poprawnie działającego czakramu przypomina wir. Wiry te są bardzo podobne do tych jakie spotykamy w rzekach, tornadach, cyklonach.

Otwarty koniec normalnego czakramu w pierwszej warstwie aury ma około
piętnastu centymetrów średnicy i znajduje się około 2,5 centymetra od
ciała.

Wszystkie czakramy główne, mniejsze i małe oraz punkty akupunkturowe są otworami, są otworami przez które energia wpływa i wypływa z aury.

Ważne jest, by otwierać czakramy i zwiększać przepływ energii, ponieważ im więcej energii pobieramy, tym jesteśmy zdrowsi. Chorobę wywołuje brak równowagi energetycznej albo zablokowanie przepływu energii.
Innymi słowy, zakłócenia w przepływie energii w ciele człowieka prowadzą do choroby. Zniekształcają również nasze odczucia, uniemożliwiają pełnie doznań.

Każdy z pięciu zmysłów związany jest z określonym czakramem. Dotyk łączy się z czakramem pierwszym, słuch, węch i smak z piątym (gardło) a widzenie z szóstym (trzecie oko).

Działanie poszczegulnych czakramów:

Ayn Rand - Hymn

Moje ręce... Mój duch... Moje niebo... Mój las...

To moja ziemia...

Cóż mogę powiedzieć poza tym? To są te słowa i to jest ta odpowiedź.

Stoję tu, na szczycie góry. Podnoszę głowę, rozpościeram ramiona. Właśnie to, moje ciało i duch, to jest koniec pytań. Chciałem poznać wartość rzeczy. To ja jestem tą wartością. Chciałem znaleźć wytłumaczenie dla bytu. Nie potrzebuję żadnego usprawiedliwienia dla bytu, ani żadnego słowa uświęcającego moje istnienie. Ja usprawiedliwiam i uświęcam.

To moje oczy widzą, a ich spojrzenia nadają ziemi piękno. To moje uszy słyszą, a ich słuch daje światu jego piękno. To mój mózg myśli i jego myśl jest jedynym światłem, który pomoże znaleźć prawdę. To moja wola, a wybór mojej woli jest jedynym wyrokiem jaki muszę uznawać.

Dużo słów zostało mi użyczonych, niektóre mądre niektóre fałszywe, ale tylko dwa są święte:

"Ja chcę"



Jakąkolwiek drogę obiorę, gwiazda, która mnie wiedzie jest we mnie. Gwiazda i kompas wskazują tylko jeden kierunek. Wskazują na mnie.

Nie wiem czy ziemia na której stoję, jest częścią wszechświata, czy zaledwie pyłkiem zagubionym w wieczności. Nie wiem i nie dbam o to. Wiem bowiem jakie szczęście możliwe jest dla mnie na ziemi. A to szczęście nie potrzebuje wyższego celu, by siebie usprawiedliwiać. Moje szczęście nie jest środkiem do żadnego celu. Ono samo w sobie jest tym celem. Samo w sobie jest zamierzeniem.

Nie jestem też do użytku innych. Nie jestem służącym ich potrzeb. Nie jestem bandażem na ich rany. Nie jestem ofiarą na ich ołtarzach.

Jestem człowiekiem. Cud mojego istnienia jest moim aby go posiadać i trzymać, moim, aby go używać, moim, aby przed nim klęczeć!

Nie oddam moich skarbów, ani ich nie rozdzielę. Fortuna mojego ducha nie będzie rozmieniona na monety z mosiądzu i rzucona na wiatr jak jałmużna dla ubogich duchem. Dopilnuj? moich skarbów, mojej myśli, mojej woli, mojej wolności.

A wolność jest z nich największym.

Nie jestem dłużnikiem mych braci, ani ich wierzycielem. Nikogo nie proszę, aby żył dla mnie, ani ja nie będę żył dla innych. Nie pożądam żadnej ludzkiej duszy, ani moja dusza nie należy do innych, którzy jej pożądali.

Nie jestem wrogiem ani przyjacielem moich braci, lecz dla każdego z nich tym na co sobie zasłużył. I aby zyskać moją miłość, moi bracia muszą zrobić więcej, niż tylko się narodzić. Nie rozdaję swojej miłości bez powodu, byle przechodniowi, który chciałby ją posiadać. Zaszczycam ludzi swoją miłością. A zaszczyt jest rzeczą, na którą trzeba zasłużyć.

Wybiorę sobie przyjaciół spomiędzy ludzi, ale nie niewolników i panów. A wybiorę tylko tych, którzy mi się spodobają, i ich będę kochał i szanował, a nie rozkazywał im, czy ich słuchał. I połączymy nasze ręce, jeśli zapragniemy, albo też będziemy szli sami, kiedy przyjdzie chęć. Bowiem w świątyni mego ducha każdy człowiek jest sam. I niech każdy człowiek zachowa swoją świątynię nietkniętą i nie zbezczeszczoną. A potem niech połączy swe ręce z innymi, jeśli chce, ale tylko poza jej świętym progiem.

Słowa "My" bowiem nie wolno nigdy wypowiadać, chyba że z własnego wyboru i na drugim planie. Słowo to bowiem nie powinno nigdy być w duszy człowieka najważniejsze, gdyż staje się wtedy potworem, korzeniem wszelkiego zła na ziemi, źródłem wszelkich tortur i nieopisanego kłamstwa.

Słowo "My" jest jak wylane na ludzi wapno, które krzepnie, twardnieje jak kamień i niszczy pod sobą wszystko, to co białe i to co czarne, jednakowo gubi się w jego szarości. Jest to słowo, którym zdeprawowani kradną wartość dobru, którym słabi kradną mocną siłę, którym głupcy kradną mądrym wiedzę.

Jaką jest moja radość, jeśli wszystkie ręce, nawet nieczyste, mogą jej dosięgnąć Jaką jest moja mądrość, jeśli nawet głupcy mogą mi rozkazywać. Jaką jest moja wolność, jeśli wszystkie stworzenia, nawet bezrozumne i bezsilne są mymi panami? Jakim jest moje życie, jeśli mam się tylko kłaniać, zgadzać i słuchać?

Ale ja zerwałem z tą religia nieprawości.

Skończyłem z potworem słowa "My", słowa niewolnictwa, grabieży, nędzy, fałszu i wstydu.

I widzę teraz twarz boga i wznoszę tego boga ponad ziemię, boga, którego ludzie szukali od początku swego istnienia, boga, który dał im radość i spokój, i dumę.

Ten bóg, to jedno słowo:

"JA"

Zlad - I Am The Anti Pope


The conclave entered into the room.
Inside of it they sat, these cardinals of doom.
Their votes was unanimous.
The horror instantaneous.
Observe! Smoke from chimney - not white but red!
They say it was the day that God bled.
Nuns weeped, holy men cursed
As they looked up onto the balcony and saw…
Beelzebub the First!

I am the Anti-Pope.
I am the Anti-Pope.
Like a lion kills an antelope.
Like a hammer hits a cantaloupe.
I am the Anti-Pope.

Two thousand years ago
Jesus said to his travelling show,
"No need for push. Do need for jostle.
Peter, you is my number one apostle.
Your name is mean rock - on you I build church.
No longer for successor I have need for to search."
But by Judas this words was overheard
And with mighty Satan he soon conferred,
"Oh Prince of darkness, be not in hesitation.
The head of God’s Church needs decapitation!"

I am the Anti-Pope.
I am the Anti-Pope.
Like a lion kills an antelope.
Like a hammer hits a cantaloupe.
I am the Anti-Pope.

"Hey, Grim Reaper, lend me your sickle.
This world needs some culling, blood needs to trickle!"
Prepare for the end - the Apocalypse approaches.
It’s feast time for maggots, worms and cockroaches.
But here comes White Horseman - Defender of God,
Exposing to everyone his powerful rod!
"I alone will fight for Jesus Christ
With sword so sharp I can make cheeses sliced."
He laughs to the Devil, he takes aim at Death
And he strikes down the enemy who takes one last breath.
But too early the victor makes his victory roar.
He may win this battle, but he not win the war.
For, yes, Beelzebub the First is set fire to then crucifixxed.
But next Anti-Pope is Zladko the 666th .

Yes, I am the Anti-Pope.
Like a lion kills an antelope.
Like a hammer hits a cantaloupe.
Like a neck in a hanging rope.
Like a germ in a microscope.
Like a witch reads a horoscope.
Like a cutter stabs an envelope.
I am the Anti-Pope.
There is no longer hope.

Long live Molvania!



Z dedykacją dla wszystkich antyfanów chaosfery! ;)

sobota, 13 października 2007

Tribute to Robert Anton Wilson

alt : http://www.youtube.com/v/P8ah5VLztK4&rel=1

You changed my life for the better. Sleep well, goddess bless you. Thank you...


alt : http://www.youtube.com/v/nx3WvPPGIAE


Hail Eris! All Hail Bob!

Wyrocznia Runiczna

Zanim przystąpimy do wróżenia z run, musimy przygotować pod nie odpowiedni podkład w postaci tablicy runicznej. Można ją zarówno narysować na zwykłym brystolu, jak i wyryć w drewnie, czy wyszyć na płótnie. Ważne jest jednak, aby koło nie było zbyt małe – będą na nim rozrzucane runy w wyroczni runicznej. (Sugerowane średnice każdego z kół umieszczonych w kole runicznym: 7,5cm, 17,8cm i 25,4cm – patrz rys. poniżej)


Kiedy mamy już odpowiedni podkład, możemy przystąpić do wykonania wyroczni runicznej. Zadaj sobie pytanie (lub niech zada je ktoś inny). Należy jednak pamiętać, że nie może być to pytanie, na które odpowiedź brzmi 'tak' lub 'nie'. Najpierw należy ułożyć cały komplet run na podkładzie, symbolem do dołu, i wymieszać. Następnie losujemy 9 run, a resztę usuwamy. Bierzemy owe 9 run w rękę, chwila skupienia, po czym rzucamy je (lekko, a nie z całej siły!) na podkład. Jeśli jakaś runa spadła symbolem do dołu, najprawdopodobniej oznacza to, że pytający nie zdaje sobie sprawy, albo nie jest świadom znaczenia problemu. Na razie jednak żadnej z run nie odwracamy, ani nie przestawiamy – wszystko ma znaczenie w interpretacji.

Przytoczę teraz fragment książki 'Świat Run' w odniesieniu do interpretacji wyroczni runicznej:

1. INTERPRETACJA: MIEJSCE I SYTUACJA

Zgodnie z podanym niżej opisem zostaną teraz wybrane trzy tabliczki runy), które powinny objaśnić miejsce i sytuację pytającego. myślach zakreśl linię od centrum kół poprzez pole 'Powietrza' linia jak godzina dwunasta). Pierwszym znakiem jest ten, który spadnie na tę inię. Jeśli żadna tabliczka nie spadnie na tę linię, wybierz jako ierwszą (dominującą) tę, która znajdzie się najbliżej tej linii po prawej tronie.

Od tej tabliczki począwszy, idź dalej zgodnie z ruchem wskazówek zegara. icz następne tabliczki, które znajdą się na twojej drodze. Doliczywszy o 'trzech', znajdziesz swój drugi znak. Tak samo postępując, najdziesz trzeci. ybierasz więc pierwszą, czwartą i siódmą tabliczkę. W takiej olejności interpretuj wylosowane tabliczki. Powinny one dać wgląd w pozycje połeczną pytającego. Gdy skończysz, możesz te tabliczki usunąć. . INTERPRETACJA: SFERA MATERIALNA

Nakreśl w myślach linię z centrum przez środek 'Ziemi' (jak godz.zósta). ierwszym znakiem będzie tabliczka na tej linii. Jeśli nie ma tam abliczki, wybierz najbliższą, leżącą po lewej stronie. Drugi znak znajdziesz, dąc dalej – zgodnie z ruchem wskazówek zegara: omiń następną abliczkę, a wybierz kolejną. Tak samo postąp z trzecią. nterpretuj znaczenie trzech tabliczek pod kątem biznesu oraz wszystkiego, o dotyczy posiadania (sfery materialnej), po czym usuń je.

3. INTERPRETACJA: ZWIĄZKI, UCZUCIA, SEKS

Na podłożu zostały już tylko trzy tabliczki, i dlatego nie musisz już ni liczyć, ani wybierać. Interpretuj tabliczki w odniesieniu do wiązków, uczuć i seksu.

Należy pamiętać, że interpretacja losu za pomocą run nie zawsze ędzie jasna i jednoznaczna. Układ run często podaje wyjaśnienia stojące do iebie w opozycji, czasem też bez logicznego związku. Może to oznaczać, że sytuacja nie rozwinęła się jeszcze na tyle, by mogła być przez runy yjaśniona; należy wówczas powtórzyć wyrocznię po dwóch do pięciu dni. Oczywiście muszę dodać, że jest to przykładowa, tradycyjna wyrocznia runiczna. Najlepiej jednak samemu dopasować ową wyrocznię do własnych potrzeb. Ja opracowałam sobie mój osobisty sposób wróżenia z run, różniący się w interpretacji i w tym, czego ta interpretacja dotyczy. Taki system wróżenia im bardziej jest nasz własny, tym lepiej go czujemy i tym jest skuteczniejszy ;)

OPRACOWANIE - DOT, ZWANA JAKO THE LITTLE ONE ^^

środa, 10 października 2007

Dawid Cherubim - Wojownik Thelemy




Czyń swoją wolę niechaj będzie całym prawem

Nowicjusz Thelemicznego Zakonu Złotego Brzasku jest poświęcany jako wojownik thelemy do inicjacji Wielkiego Dzieła. Panem inicjacji Thelemicznego Złotego Brzasku jest Horus, zwycięskie dziecko w koronie, który jest również bogiem wojny. Aczkolwiek, z punktu widzenia wojownika thelemy, zasady wojny wykraczają poza fizyczną walkę. Mogą to być wojny w pewnym sensie na innych planetach. Na przykład jest wojna z samym sobą/ja, która jest wielką wojną inicjacji.

W Thelemicznym Złotym Brzasku (T.·.G.·.D.·.) postrzegamy thelemiczną inicjację jako duchową uojnę lub osobistą walkę z ja/ego/ruach. Nowicjusz Thelemicznego Złotego Brzasku jest konsekrowany jako wojownik Horusa, którego jedyną bronią jest miecz thelemy, by podbić nim prawdziwego wroga -- siebie. Nawet tak zwany zewnętrzny wróg jest jedynie symbolem dla prawdziwego wewnętrznego wroga. W naszej thelemicznej filozofii zewnętrzny nieprzyjaciel faktycznie jest spostrzegany jako punkt skupiający i sposób na podbicie prawdziwego wewnętrznego nieprzyjaciela. Jest to duchowa wojna, wewnętrzna walka samokontroli, samo wyzwolenia i samo oświecenia.

Wojownik thelemy to ktoś, kto przyjmuje i ćwiczy kompletną odpowiedzialność za własne życie. Faktycznie, samo odpowiedzialność jest kluczowym elementem i miarą sukcesu w naszym thelemicznym zakonie. Każdy nowicjusz powinien stać się całkowicie odpowiedzialny za rozwój integralności i siły własnego charakteru, która wzrasta z konfrontacji i przezwyciężania prób, egzaminów i zadań właściwych dla ewolucji i rozwoju jego własnej unikalnej natury.

Nawet w grupowych ceremoniach inicjacyjnych naszego Thelemicznego Złotego Brzasku, oficerowie świątyni są tam jedynie po to, by pomóc nowicjuszowi na drodze inicjacji i walce o osobiste wyzwolenie, niczym towarzysze na polu bitwy walczący za wolność. Jakkolwiek, to zawsze nowicjusz jest tym, który jest ostatecznie odpowiedzialny za własne życie, postęp i za wszystkie działania i ich skutki. Takie są prawa natury. Gdyż zewnętrzne okoliczności i przedmioty nie powodują działań i skutków doświadczanych w naszym życiu. Wszystko to wywodzi się z wnętrza. Ponieważ nic nie jest negatywne lub pozytywne samo z siebie. Są to tylko nasze subiektywne reakcje na czynniki, które je stworzyły. Wszystko odnosi się do psychologii jednostki.

Z tego punktu widzenia, nikt tak naprawdę nie może zranić wojownika thelemy. Cokolwiek on czuje, jakiekolwiek będą jego reakcje, on bierze za nie kompletną odpowiedzialność, bez względu na to, jakie by one nie były. Wojownik thelemy również wie, iż może przekształcać jakikolwiek skutek w inny, tak więc szkodliwe myśli lub uczucia mogą natychmiast zostać przekształcone w twórcze i dobroczynne. Wojownik thelemy zdaje sobie sprawę, że znajduje się w jądrze swego istnienia, kompletnie kontrolując każde swoje działanie i skutek, wie że nikt inny nie kontroluje jego życia i że nie ma innych wrogów, że nic i nikt oprócz niego nie jest naprawdę zwrócone przeciwko niemu!

Tak, więc nie ma prawdziwych przeszkód dla wojownika thelemy. Spostrzega on wszystkie próby, przeszkody i jako twórcze i konieczne wyzwania, jako coś czemu należy stawić czoło i zwyciężyć z siłą, pewnością i radością. Wszystkie próby są (krokami do sukcesu) Wielkim Dziełem inicjacji. Dla wojownika thelemy, sukces jest słowem jego natury, sukcesem jest wypełnieniem jego Woli. Thelemiczni wojownicy, dążą do mistrzostwa, wypełnienia własnej Woli, podczas gdy tchórze i niewolnicy tego nie robią.

Wola jest psychologiczną bronią wojownika thelemy. Z psychologicznego punktu widzenia, główną funkcją Woli jest stopniowe zbliżeniem się do mistrzostwa w kontrolowaniu wszystkich innych psychologicznych funkcji, uregulowanie i ukierunkowanie ich dla właściwych form twórczej samo ekspresji. Wola jest centrum naszej osobowości i jest bezpośrednio połączona z jądrem naszego istnienia. W stosunku do Wielkiego Dzieła, wszystkie aspekty umysłu muszą być podporządkowane naszej Woli, która jest naszą Prawdziwą Wolą -naturalną, instynktowną, twórczą, oświeconą wewnętrzną Wolą. Każda myśl, każda emocja, każde uczucie, musi być poświęcone tej Jedynej Woli w wojowniku thelemy.

Jest w tym zawarta siła, radość i spełnienie. Kiedy Wola kontroluje inne psychologiczne funkcje, regulując i nakierowując je na twórcze formy samo ekspresji, przynosi to ze sobą ekstatyczne uczucie spełnienia, ponieważ wtedy jesteśmy w zjednoczeniu z naszą prawdziwą naturą, połączeni z centrum naszego istnienia. Jesteśmy faktycznie, centrum Woli. Dlatego, pierwszym pytaniem zadawanym kandydatom podczas inicjacji jest "Co jest twoją Wolą?". W szczerej odpowiedzi na to pytanie skrywa się znaczenie prawdziwej natury człowieka. W znajomości Woli leży nasienie do zwycięstwa w Wielkim Dziele inicjacji. Jest to podstawa pracy, jądro ścieżki oraz źródło i sposób do spełnienia.

W Thelemicznym Złotym Brzasku, Wola jest symbolizowana przez miecz, który jest bronią wojownika thelemy. Nie jest to zwykły żywiołowy miecz natury, lecz raczej wzniosły miecz ducha, arystokratyczna broń siły i ognia, która jest wykuta ze złota Słońca! Z tym mieczem wojownik thelemy idzie naprzód na podboje, promieniujący energią i zachwytem, z stalową zaciętością, by osiągnąć sukces poprzez dokonanie Wielkiego Dzieła inicjacji!

Miłość jest prawem, miłość podług woli

poniedziałek, 8 października 2007

The Fall


Utrata, depresja, lęk. Wizje, sny, podświadomość.

Obsesja. UPADEK. Wiara, nadzieja i miłość...



Reżyseria:
Konrad Grześlak, QDC

Scenariusz:
Konrad Grześlak

Zdjęcia:
Konrad Grześlak

Muzyka:
QDC


Czas
trwania
:
25 min

O czym opowiada film? Jest to wizja, pierwszy krok do świata kina offowego jak pisze sam autor. Są to kolejne drzwi niezależnych, amatorskich produkcji filmowych. The Fall łączy elementy filmu grozy, psychologicznego oraz przede wszystkim dramatu. Bohater nie umie sobie poradzić z utratą, z odejściem swojej miłości. Nie rozumie tego, przerasta go to na tyle, że umysł płata mu różne figle. Raz wszystko jest ładnie poukładane na swoim miejscu, a następnym spada na niego nieoczekiwany cios i wizja się miesza. Rodzi się pustka w głowie, wypełniona demonami. Cierpi, gdyż jest w błędzie myśląc iż przywołanie dobrych momentów obróci jego żal w radość i nadzieję. Jednak to trwa ułamek sekundy, bo obraz zmienia się znów w koszmar. Ból potęguje się, a umysł wypełniają mroczne cienie z piekieł. Zmęczony chciałby na chwilę odpocząć i ochłonąć. Zapaść w spokojny, anielski sen i oczyścić się. Zasypia... Jednak czy oby ten stan jest dla głównego bohatera oczyszczeniem, czy może kolejnym kolcem korony cierniowej? Może jednym i drugim...

Oficjalna strona
filmu:


www.thefall.rox.pl

niedziela, 7 października 2007

Aleister Crowley - Hymn do Pana



ephrix erőti periarchés d' aneptoman

iő iő pan pan

ő pan pan aliplankte, kyllanias chionoktypoi

petraias apo deirados phanéth, ő

theőn choropoi anax




Coph Nia - Hymn to Pan

Drżyj w zwinnej światła żądzy,

O człecze! O mój człecze!

Przybądź pędem prosto z Pana nocy

Io Pan! Io Pan! Io Pan!

Przebądź morza od Sycylii i Arkadii!

Rycząc niczym Bachus, z faunami, lampartami

Nimfami i satyrami - Twymi strażnikami,

Na mlecznobiałym ośle, przybądź zza mórz

Do mnie, przybądź do mnie,

Z Apollinem w szacie ślubnej,

Pasterkami i pytiami jego,

Przybądź z Artemidą w trzewikach jedwabnych,

I skąp swe białe uda, przepiękny Boże,

Przy księżycu lasów, w marmuru cokole,

Marszczącym jutrzenkę fontanny bursztynowej!

Zanurz purpurę modlitwy pełnej pasji

W karmazynowej świątyni, sidłach szkarłatnych

Duszy w której oczach błękitnych drżenie,

Na widok swawoli twych w płacz się zmieni.

Splątane gaje, sękate pnie

Drzewa żywego duchem i duszą będącego

Ciałem też i mózgiem --- przybądźcie zza mórz,

Io Pan! Io Pan!

Diable lub boże, do mnie, do mnie,

O człecze! O mój człecze!

Przybądź w przeraźliwych dźwiękach trąb

Spoza wzgórz!

Przybądź w niskim rytmie bębnów

Spoza rzek!

Przybądź z fletnią i z piszczałką!

Czyż nie dojrzałem?

Ja który czekam wijąc się i walcząc

Z powietrzem bez konarów do objęcia

Me ciało, zmęczone pustymi uściskami,

Silne jak lew i jak pszczoła ostre ---

Przybądź żesz, O przybądź!

Jestem zdrętwiały

W samotnej żądzy diabelstwa.

Rozetnij mieczem dręczące kajdany,

Wszechpożerający i wszechpoczynający;

Daj mi znak Oka Otwartego

I sztywny dowód uda ciernistego,

I słowo szaleństwa i tajemnicy,

O Panie! Io Pan!

Io Pan! Io Pan Pan! Pan Pan! Pan,

Ja jestem człowiekiem:

Czyń wolę swą, jak wielki bóg czynić może,

O Panie, Io Pan!

Io Pan! Io Pan Pan! Przebudzony jestem

W uścisku węża.

Gdzie orzeł tnie swym szponem i dziobem

Bogowie uciekają:

Wielkie bestie przybywają, Io Pan! Jam zrodzony

Do śmierci z poroża

Samego Jednorożca.

Jam jest Panem! Io Pan! Io Pan Pan! Pan!

Jam jest towarzyszem twym i człowiekiem,

Kozą z twej trzody, jestem złotem, jestem bogiem,

Ciałem do twej kości, kwiatem do członka twego.

Na kopytkach stalowych ścigam się po skałach

Od przesilenia po równonoc bez wytchnienia.

I szaleję, i gwałcę, rozrywam i obdzieram,

Przez wieki w świecie nie mającym zakończenia,

Mannikin, dziewicę, Maenad, męża,

W mocy Pana.

Io Pan! Io Pan Pan! Pan! Io Pan!

sobota, 6 października 2007

Dark Ambient



QDC - Screen Behind The Window

Projekty muzyczne Łukasza Brzostka występującego pod pseudonimem QDC towarzyszą mi już od paru lat. Bardzo szanuje jego potencjał i talent twórczy. Wykorzystuje tą muzykę podczas medytacji, rytuałów i podróż astralnych. Cudowny zbiór pełen magicznych ambientowych brzmień można pobrać za darmo bezpośrednio z autorskiej strony:


Zamiast długich wywodów zachęcam do przesłuchania wolnych zbiorów. Pozwolę sobie na podsumowanie słowami autora:

"Dark Ambient to strona, której głównym celem jest udostępnienie i rozpowszechnienie projektów muzycznych mojego autorstwa, które skupiają się w dużym stopniu na muzyce ambient i dark ambient. Dawniej strona obfitowała głównie w projekty dark ambientowe. Teraz kiedy mój projekt rozwinął skrzydła i staje się coraz bardziej znany postanowiłem dokonać pewnej fuzji. Od tej pory nazwa strony "Dark Ambient" nie powinna być rozumiana dosłownie. Należy podzielić ją na dwie części, czyli na dwa słowa z których się składa, czyli "dark" oraz "ambient". Można się więc domyślić, że na stronie poza mroczną muzyką dark ambient odnaleźć będzie można niejeden utwór ambientowy. Poza tym w wielu moich projektach znajdują się utwory utrzymane w zupełnie innej konwencji i zaliczające się do innych gatunków muzycznych.

Na witrynie tej znajdziecie więc kilkaset utworów w formacie mp3, które składają się na albumy bądź też niezależne produkcje (utwory nie połączone w kompilacje). Każdy z nich można oczywiście pobrać i przesłuchać. Nie czerpie z mojej pracy żadnych profitów materialnych (chociaż nie skreślam zupełnie takiej możliwości). Jest to dla mnie forma ekspresji i przede wszystkim hobby. Poza utworami gatunku dark ambient oraz ambient można znaleźć w moich projektach również utwory o zupełnie innej tematyce i innym stylu. Utwory te są o tyle inne, że jest to zaskakujące - takie spektrum gatunkowe.

Od samego początku moim celem było robienie kawałków, które będą zaskakiwały brzmieniami i mimo swojej prostoty wpływały odpowiednio na uczucia ludzi, którzy będą tego słuchać. Muzyka ta skierowana jest głównie dla osób, które będą potrafiły ją odpowiednio wykorzystać, a sposobów na to są na prawdę setki."
Łukasz Brzostek (QDC)



QDC - Always Trying To Run Away

piątek, 5 października 2007

Sigilizacja

Sigile, czyli pieczęcie lub też znaki magiczne wykorzystywano w magii i czarach od czasów króla Salomona. Tradycyjni okultyści sądzili wszakże, że są to symbole na stałe przypisane do konkretnych duchów, demonów i aniołów, które służą porozumiewaniu się z nimi. Spare natomiast uważał, że nie istnieją symbole na trwałe przypisane istotom magicznym, lecz każdy mag musi stworzyć własny język symboliczny, za pośrednictwem którego będzie odczyniał czary. Proponował w tym celu tworzenie sigili ze zdań wyrażających pragnienie maga.

W celu stworzenia własnych sigili, należy najpierw dobrze zastanowić się nad tym, czego w danej chwili naprawdę pragniemy. Kiedy już to wiemy, zapisujemy na kartce zdanie wyrażające nasze pragnienie. Ważne jest, by było ono konkretne i nie rozpoczynające się od negacji. Posłuży ono jako przekaz dla naszej nieświadomości, a ona nie rozumie zdań rozpoczynających się od słowa „nie”.

Powiedzmy, że jesteśmy zawziętymi okultystami i większość pieniędzy tracimy na kryształowe kule, skomplikowane amulety, magiczne szaty i narzędzia. Niczego nam więcej nie potrzeba do szczęścia, jak odrobiny gotówki wygranej na loterii. Formułujemy zatem zdanie z zawartym w nim pragnieniem:
CHCĘ WYGRAĆ MILION NA LOTERII.

Zdanie to posłuży nam w utworzeniu sigila, znaku magicznego, ale zanim to nastąpi, musimy je uprościć do zapisu fonetycznego. Piszemy je zatem ponownie, tak jak je słyszymy:

HCEM WYGRACI MILJON NA LOTERJI.

Następnie zaś skreślamy powtarzające się litery, dzięki czemu ze zdania

HCEM WYGRACI MILJON NA LOTERJI.

pozostaje jego literowy trzon:

HCEMWYGRAILJONT.

To właśnie z tych liter stworzymy sigil, który posłuży nam w realizacji naszego pragnienia. Pomoże nam w tym wyobraźnia. Musimy ułożyć z nich taki znak graficzny, który zawierać będzie je wszystkie. Najważniejsze jest, by nasz znak był jak najbardziej uproszczony. W tym celu, w trakcie jego konstrukcji nie dodajemy liter, które już wcześniej są weń wpisane.

Np. litera „I” jest graficznie wpisana w litery „H”, „T”, „N”, „L” itp., a więc nie ma sensuu jej dodawać do znaku. Z kolei, litera „W” stanowi odwrócenie litery „M” i wystarczy, jeśli tylko jedną z nich zawrzemy w znaku. Podobnie, litera „E” da się graficznie wpisać w „W” i „M”. Wyobraźnia i doświadczenie podpowiedzą nam więcej takich uproszczeń.

Znak magiczny można ułożyć z całego zdania albo też ze znaków utworzonych z poszczególnych słów składających się na to zdanie. W przypadku tej drugiej metody, należy całą procedurę wymazywania powtarzających się liter ograniczyć do zakresu poszczególnych słów, z których będziemy tworzyć znaki.

Z liter HCEMWYGRAILJONT, powstaje sigil.

Jeśli nie jesteśmy pewni naszej mocy magicznej i obawiamy się, że otrzymany znak magiczny wyzwoli siły, którym nie będziemy potrafili sprostać, możemy go zamknąć w kręgu, obrysowując wokół niego koło.

To prosta metoda usidlania demona. W ten sposób zamknięty sigil jest już gotowym magicznym emblematem naszego pragnienia. Pozostaje jedynie wprowadzić go do nieświadomości, żeby mógł stać się skutecznym.



Tu wszakże pojawia się pewien problem. Potrzebujemy techniki, która pozwoli nam na chwilę utracić świadomość, by móc zepchnąć sigila do nieświadomości. Spare proponował dwie metody. Jedna z nich w kraju tak chrześcijańskim jak Polska może uchodzić za wyuzdaną. Chodziło mu bowiem o to, by skupić swój wzrok na sigilu podczas orgazmu, kiedy to duża ilość energii dosłownie wtłacza ten znak magiczny w nieświadomość. Nie chcąc jednakże siać zgorszenia, proponował również i drugą metodą nazywaną „pozycją śmierci”. Polegała ona na tym, by w pozycji medytacyjnej skoncentrować się na sigilu i wprowadzić się w magiczny trans, najlepiej przy pomocy kontrolowanych spazmów ciała, po czym wchłonąć sigila szerokim wytrzeszczem oczu.

Wchłonięty sigil należy jak najszybciej zapomnieć, podobnie jak wyrażone przez siebie pragnienie. Może nam w tym pomóc gromki śmiech, lub też nagłe znalezienie sobie innego zajęcia. Cywilizacja dostarcza nam dobrego narzędzia. Telewizja znakomicie potrafi odciągnąć uwagę. Więc nic tylko próbować. Ostrożnie, z rozeznaniem sił własnego organizmu i wyobraźni osiągniemy sukces w magii i podobnie jak miliony osób na całym świecie, technikę starego samotnika z Londynu wprowadzimy do codziennej praktyki.

środa, 3 października 2007

Kult liczby 23

Dla jednych liczba 23 oznacza szczęście, dla innych pecha. Chyba żadna liczba nie zrobiła takiej furory w kulturze undergroundu (no, może oprócz 666). Zacznijmy jednak od początku...

Zakłada się, że dziwną synchroniczność kryjącą się za 23 zauważył jako pierwszy pisarz William S. Burroughs, autor m.in. "Nagiego Lunchu" i "Ćpuna". Kiedy mieszkał w Tangerze (Maroko), znał kapitana Clarka, który pływał promem do Hiszpanii. Pewnego dnia Clark powiedział Burroughsowi, że pływa na tej trasie już od 23 lat i nie miał ani razu żadnego wypadku. Jeszcze tego samego dnia prom zatonął... Tego wieczora, kiedy pisarz rozmyślał o wypadku, w radio usłyszał wiadomość, o katastrofie lotu nr 23 na trasie Nowy Jork-Miami. Samolot pilotował inny kapitan Clark!

Jako że Burroughs cieszył się w undergroundzie niezwykłą estymą, wkrótce wielu innych artystów zainteresowało się fenomenem liczby 23, m.in. H.R. Giger czy scenarzysta komiksowy Grant Morrison. Szczególne zasługi na tym polu mają Kerry Thornley, Robert Anton Wilson i inni autorzy, którzy swoimi publikacjami przyczynili się do rozwoju dyskordianizmu. Najsłynniejszym przykładem jest dyskordiańskie Prawo Piątek (2 plus 3 daje 5). Prawo Piątek głosi, że:

WSZYSTKIE ZJAWISKA ZACHODZĄ PIĄTKAMI, LUB SĄ PODZIELNE PRZEZ PIĘĆ, EWENTUALNIE STANOWIĄ KTÓRĄŚ POTĘGĘ PIĄTKI LUB TEŻ W JAKIKOLWIEK INNY SPOSÓB - WPROST LUB NIE - ŁĄCZĄ SIĘ Z LICZBĄ PIĘĆ. PRAWO PIĄTEK ZAWSZE SIĘ SPRAWDZA.

Przez znajomość z Burroughsem o liczbie 23 dowiedział się Genesis P-Orridge - żywa legenda undergroundu, artysta, performer, pionier muzyki industrialnej, założyciel zespołów Throbbing Gristle i Psychic TV (ten drugi wydał 23 albumy w ciągu 23 miesięcy, ukazywały się 23 każdego miesiąca!). Genesis sam zaczął zauważać tajemniczą synchroniczność 23 w swoim otoczeniu. Liczba ta stała się czymś w rodzaju tajemnego znaku dla wtajemniczonych - kiedy tylko poznałeś jej tajemnicę, wokół zacząłeś postrzegać jej wszechobecność. Dla jednych może to być tylko dobra zabawa, dla innych (tak jak dla kapitana Clarka) 23 może być przekleństwem. Pewnego razu P-Orridge opowiedział o tej zagadce członkom innego zespołu industrialnego, Cabaret Voltaire. Wysłuchali tego z zainteresowaniem, ale i sceptycyzmem. Dwa dni później zadzwonili do Genesisa:

"Ty draniu!... Pojechaliśmy do Holandii na trzy koncerty. W każdym hotyelu mieszkaliśmy w pokoju nr 23, a koncert z 23 dnia miesiąca był całkowitą katastrofą. Gdziekolwiek sie nie ruszyliśmy, wszędzie były 23! Coś ty zrobił?"

No właśnie, co zrobił?

"Ja? Nic nie zrobiłem, tylko wy dopiero teraz zaczęliście TO dostrzegać"

Proponuję Wam, drodzy czytelnicy, żebyście sami rozejrzeli się wokół siebie, a będziecie zdziwieni. Może urodziliście się 23? Wasi rodzicie obchodzą właśnie 23 rocznicę małżeństwa? 23 zł wydaliście dziś na zakupach? A może 23 razy musieliście wcisnąć klawisz F5, żeby odświeżyć nie chcącą się załadować tą stronę?

Ja już zacząłem dostrzegać tę liczbę wszędzie. Np. tramwajem linii 23 dojeżdżam na uczelnie... i zgadnijcie - ile mam lat?



Poniżej tylko mały wybór ważniejszych synchronicznośći liczby 23 i wiążącej się z nią Prawa 5:
  • 20.3.2003 - godzina 3.23 - George W. Bush ogłasza, że USA wypowiadają wojnę Irakowi

  • Lądowania na Księżycu: pierwsze lądowanie miało miejsce na Morzu Spokoju, 23,63 stopni na Wschód. Drugie na Morzu Burz 23,42 na Zachód. Numery Apollo, które wówczas lądowały, to Apollo 11 i Apollo 12. Dodajmy 11 do 12, a otrzymamy 23.

  • Litera W jest 23 w alfabecie (angielskim przynajmniej, w polskim jest 22). W ma u góry 3 punkty, no dole 2. 2+3!

  • W alfabecia łacińskim są 23 litery.

  • W alfabecie greckim 23 literą jest PSI.

  • William Szekspir urodził się i umarł tego samego dnia: 23 kwietnia. Większość jego dzieł opublikowano po raz pierwszy w 1623 r.

  • Jeden cykl ludzkich biorytmów liczy 23 dni.

  • Krew potrzebuje 23 sekund, żeby okrążyć ludzki organizm.

  • Ludzkie ciało posiada 46 chromosomów, ulokowanych parami. Od każdego rodzica dziecko otrzymuje 23 chromosomy.

  • 28 (23+5) dni - tyle przeciętnie dni ma cykl menstruacyjny oraz miesiąc lunarny.

  • W geometrii euklidesowej są 23 aksjomaty.

  • Templariusze mieli 23 Wielkich Mistrzów.

  • Nissan to marka samochodów. Po japońsku "ni" to "2",a "san" to "3". Nissan=23

  • Na kabalistycznym Drzewie Życia ścieżka 23 odpowiada "Wisielcowi" w kartach tarota.

  • W wielu kreskówkach z marynarzem Popey'em pojawia się liczba 23.

  • Gwiezdne Wojny: podczas ataku na Gwiazdę Śmierci, Luke nosi kod Red 5 (2+3). Red 2 i Red 3 odpalają łądunki przy 23 stopniu.

  • Gwiezdne Wojny: numer bloku, w ktorym uwięziona jest Leia to AA-23, na poziomie 5 (2+3)

  • Gwiezdne Wojny: Sokół Millennium stał w doku nr 94. 9/3=3, a 4/2=2. Odwróć kolejność cyfr i otrzymasz 23

  • Gwiezdne Wojny: R2D2 i C3PO: R2 + C3 = RC i 23. (RC= Rosae Crucis, różokrzyż, symbol wtajemniczenia)

  • Komputery: standardowy port TCP/IP dla Telnetu nosi numer 23.

  • W filmie "THX1138" G. Lucasa główny droid policyjny ma numer 23.

  • Loża masońska w Nowym Jorku znajduje się na 23 Ulicy. Adres loży w Stafford, w Anglii to 23 Jaol Road.

  • Statystycznie co 23 fala, uderzająca o brzeg, jest dwukrotnie silniejsza od normalnej fali.

  • Ziemia jest obecnie nachylona pod kątem 23,5 stopni.

  • W głównej siedzibie Microsoftu w Redmond znajdują się 23 budynki!

  • We wzorcu DNA widać nieregularności w połączeniach co 23 sekcje.

  • 23 w kodzie telegraficznym oznacza "przerwać linię".

  • Słynny mag Aleister Crowley definiował liczbę 23 jako "rozpad, separację, radość, nić, życie"

  • 23 to numer na koszulce Michaela Jordana. 23 to dzień, w którym zginął jego ojciec.

  • Kariera Elvisa Presleya trwała 23 lata.

  • W pierwszej części "Ghostbusters" bohaterowie biegną na 22 piętro, gdzie mieści się mieszkanie Dany Barett. Później wbiegają jeszcze piętro wyżej, na 23, gdzie znajduje się brama między wymiarami!

  • 23 heksagram w I-Ching oznacza "Chaos", "rozpad"

  • Konstytucja RFN powstała w 1949 r. 1+9+4+9= 23

  • Titanic zatonął 15 kwietnia 1912 r. 15+4= 19. 1+9+1+2=13. 19+13=32=23

  • USA przeprowadziły 23 próby atomowe na Atolu Bikini

  • Wg Noama Chomsky'ego, jakieś 50% mediów w USA jest własnością 23 korporacji.

  • Podzielcie 2 przez 3, a otrzymacie 0,666...

  • Przeciętny palacz wypala 23 papierosy dziennie

  • Waszyngton zaczyna się na literę W (23 w alfabecie). W Waszyngtonie znajduje się Pentagon (posiada 5 boków)

  • Kurt Cobain urodził się w 1967 r. 1+9+6+7=23. Zginął w 1994 r. 1+9+9+4=23.

  • Zespół U2: U to 21 litera w alfabecie. 21+2=23.

  • Juliusz Cezar zginął od 23 ciosów sztyletem.

  • William Szekspir miał 46 (2 razy 23) lat w 1610 (1+6+1+0=8, 8 to 2 do 3 potęgi), kiedy ukazała się Biblia w wersji króla Jerzego. W tym tłumaczeniu, 46 słowo w Psalmie 46 to "shake", a 46 słowo od końca to "spear"...

  • Fizyka: numer izotopu uranu, uzywanego w bombach atomowych to U235

  • Fizyke: Wanad jest 23 pierwiastkiem. W=23 litera alfabetu. Po angielsku Vanadium: V= rzymska liczba 5.

  • Piłka nożna: 2 razy po 11 graczy + sędzia = 23 ludzi na boisku!

  • Przyjmuje się, że Wielka Piramida składa się z 2300 bloków.

  • W kalendarzu Majów 23 grudnia 2012 r. to koniec świata. Wg Terrence'a McKenny tego dnia dojdzie do immanentyzacji Eschatonu.

  • 23 stycznia Adolf Hitler zwołał Kongres Narodowych Socjalistów. 23 listopada próbował przejąć włądzę.

  • W 1723 r. Adam Weishaupt ujawnił istnienie Iluminatów Bawarskich. 1+7=8, czyli 2 do potęgi 3.

  • Piątek (5=2+3), 13 października (13.10: 13+10=23) aresztowano templariuszy, co zapoczątkowało upadek zakonu.

  • Znak pokoju/zwycięstwa: V (czyli 5). 2 palce u góry, 3 na dole.

wtorek, 2 października 2007

Zlad - I Am The Anti Pope


The conclave entered into the room.

Inside of it they sat, these cardinals of doom.

Their votes was unanimous.

The horror instantaneous.

Observe! Smoke from chimney - not white but red!

They say it was the day that God bled.

Nuns weeped, holy men cursed

As they looked up onto the balcony and saw…

Beelzebub the First!

I am the Anti-Pope.


I am the Anti-Pope.


Like a lion kills an antelope.


Like a hammer hits a cantaloupe.


I am the Anti-Pope.


Two thousand years ago

Jesus said to his travelling show,

"No need for push. Do need for jostle.

Peter, you is my number one apostle.

Your name is mean rock - on you I build church.

No longer for successor I have need for to search."

But by Judas this words was overheard

And with mighty Satan he soon conferred,

"Oh Prince of darkness, be not in hesitation.

The head of God’s Church needs decapitation!"

I am the Anti-Pope.


I am the Anti-Pope.


Like a lion kills an antelope.


Like a hammer hits a cantaloupe.


I am the Anti-Pope.


"Hey, Grim Reaper, lend me your sickle.


This world needs some culling, blood needs to trickle!"


Prepare for the end - the Apocalypse approaches.


It’s feast time for maggots, worms and cockroaches.


But here comes White Horseman - Defender of God,


Exposing to everyone his powerful rod!


"I alone will fight for Jesus Christ


With sword so sharp I can make cheeses sliced."


He laughs to the Devil, he takes aim at Death


And he strikes down the enemy who takes one last breath.


But too early the victor makes his victory roar.


He may win this battle, but he not win the war.


For, yes, Beelzebub the First is set fire to then crucifixxed.

But next Anti-Pope is Zladko the 666th .

Yes, I am the Anti-Pope.

Like a lion kills an antelope.

Like a hammer hits a cantaloupe.

Like a neck in a hanging rope.

Like a germ in a microscope.

Like a witch reads a horoscope.

Like a cutter stabs an envelope.

I am the Anti-Pope.

There is no longer hope.


Long live Molvania!




Z dedykacją dla wszystkich antyfanów chaosfery! ;)

niedziela, 30 września 2007

Marilyn Manson - Long Hard Road Out Of Hell


Chcę lecieć do twojego słońca
Potrzebuję wiary, robię się bezwładny
Żyję jak nastoletni Chrystus
Jestem święty, mam randkę z samobójstwem.

Oh Mary, Mary
Być tak młodym jest,oh strasznie
Oh Mary, Mary
Być tak młodym jest,oh strasznie

Ja chcę żyć, ja chcę kochać
Ale to jest długa trudna droga z piekła
Ja chcę żyć, ja chcę kochać
Ale to jest długa trudna droga z piekła
Nigdy nie mów zawsze,
kto mógłby kiedykolwiek ranić w ten sposób
Nigdy nie mów zawsze,
kto mógłby kiedykolwiek ranić w ten sposób
Skręcam z mojej drogi z piekła
To jest nic pozostawić moją dusze na sprzedaż.
Życie jest szybkie i umiera zbyt szybko
Jak długo robisz to dla siebie?
Jak długo robisz to dla siebie?

Oh Mary, Mary

Być tak młodym to coś strasznego
Ja chcę żyć, ja chcę kochać
Ale to jest długa trudna droga z piekła
Ja chcę żyć, ja chcę kochać
Ale to jest długa trudna droga z piekła

Nigdy nie mów zawsze,
kto mógłby kiedykolwiek ranić w ten sposób
Nigdy nie mów zawsze,
kto mógłby kiedykolwiek ranić w ten sposób
Ja chcę żyć, ja chcę kochać
Ale to jest długa trudna droga z piekła
długa trudna droga z piekła
Sprzedaj moją duszę za cokolwiek
cokolwiek ale ty...

piątek, 28 września 2007

Wampiry Energetyczne

Żyjemy w oceanie energii. Nie jesteśmy w stanie uniknąć zetknięcia się z energią natury czy innej osoby. Ten energetyczny ocean nazwać możemy Powszechnym Polem Energii - przenika ono całą przestrzeń, obiekty żywe i nieożywione. Łączy je ze sobą, przepływa z jednego obiektu do drugiego. Wymiana energetyczna zachodzi przez cały czas.
Ludzie sami wytwarzają energię i ją zużywają. Jednak w przypadku wspomnianych wcześniej wampirów energetycznych, proces ten jest zaburzony: jego produkcja energetyczna jest zaburzona. Traci znacznie więcej energii niż jej produkuje, a najprostszym sposobem na uzupełnienie jej braku jest dla niego podebranie energii innych ludzi.


Najpowszechniejszy sposób to prawdopodobnie obarczanie innych swoimi problemami, wzbudzanie w innych współczucia i chęć pomocy. Wymagają wsparcia, lecz nie dają od siebie nic w zamian. Jego ofiara czuje się tak zmartwiona, jakby to jej samej dotyczyły te wszystkie problemy, traci radość życia. Po takim spotkaniu wampir energetyczny czuje się znacznie lepiej, a jego ofiara, obrazowo mówiąc, widzi świat w czarnych barwach. To przykład, który łatwo możemy zaobserwować w swoim życiu.

Kilka lat tamu, przez prawie tydzień czasu byłem strasznie osłabiony. Nie miałem na nic siły, lecz nie pojawiło się nic w rodzaju przeziębienia ani żaden objaw choroby fizycznej. Byłem zły na siebie za swoją niemoc, drażnił mnie jakikolwiek dotyk innej osoby. Uzupełniałem żelazo myśląc, że to jakiś objaw anemii. Pomogło mi wtedy - wiem, że to dziwne - zajęcie się własnymi zainteresowaniami, po prostu zacząłem czytać, pisać, komponować muzykę i nie skupiałem się na niczym innym. Od tamtego czasu nie miałem więcej takiego “napadu” i podejrzewam, że ktoś po prostu korzystał z mojej energii.
Może sami się z tym spotkaliście? Jeżeli zauważycie podobne objawy u siebie po spotkaniu konkretnej osoby, najskuteczniejszym sposobem będzie po prostu jej unikanie.

czwartek, 27 września 2007

Burzum - Dunkelheit



Varg (właśc. Christian) Vikernes urodził się o 11.02. 1973 w Bergen w Norwegii. Gdy miał 7 lat, jego rodzice rozwiedli się a chłopiec został u matki.

Od niej też dostał coś, co zaważyło na jego przyszłości - gitarę. Inną pasją Christiana była proza Tolkiena oraz mitologia nordycka. Łącząc te trzy rzeczy, w wieku 14 lat założył swój pierwszy zespół - Uruk Hai (gatunek Orków, służacych Sarumanowi z "Władcy pierścieni").

Dwa lata później zaczął bywać w Oslo.

Tam też poznał Euronymusa, założyciela Mayhem. Przesiadywali razem z innymi black metalowcami w sklepie Euro - Helvete (z norw. piekło). Vikernes zafascynowany nowymi znajomymi zmienił sobie imię na Varg, co w staronorweskim znaczy "wilk".

Wtedy razem z Demonazem i Abbathem (Immortal) założył Satanael. Po dość krótkim czasie odszedł do death metalowego Old Funeral. Tam jednak też mu się nie spodobało i po zagraniu kilku koncertów stwierdził, że nigdy nie będzie grał na żywo.

W 1990 założył Burzum. (Jak twierdzi sam Christian, nazwa ta jest grą słów. Jest zarówno napisem z tolkienowskiego pierścienia "Agh Burzum Ishi Krimpatul", a także w staronorweskim oznacza ciemności). Na potrzeby zespołu zmienił imię na Hrabiego (Grav) Grishnackha. (wódz Uruk Hai). W 1991 nagrywa instrumentalne demo. w rok później podpisuje kontrakt z wytwórnią Euro - Deathlike Silence Production i dla niej wydaje album "Burzum". Niedługo potem dołączą do niego grający na gitarze Thomas Hagen (Samoth z Emperor), razem wydają EP "Aske" (popiół). Na niej też znajduje się jedyny utwór Uruk Hai - "Naar himmelen klarner". Na okładce widnieje spalony przez Grishnackha kościół w Fantoft.

W tym samym czasie Christian udzielał się w organizacji Black Circle, której przewodniczył razem z Euro. Z innymi członkami podziemia black metalowego palili kościoły (w 1992 spłonęło ich 13) i walczyli ze sztuczną sceną death metalową.

Niejaka Suvi Mariatta podłożyła ogień pod dom wokalisty Therion - Christophera. Zostawiła w płonącym budynku płytę Burzum z autografem Vikernesa. Sam Hrabia podejrzewany jest także o podłożenie bomby na koncercie Deicide.

W połowie '93 Bard Faust z Emperor oraz Hendrik Moebus z Absurd zostali skazani za niezależne od siebie morderstwa na pedałach.

Po tym wszystkim Samoth wystraszył się konsekwencji prawnych i podziękował za współpracę (ale niedługo potem i tak trafił do więzienia za podpalenia).

Po tym Burzum wydało w 1993 roku płytę "Det Som Engang Var" (To, co było kiedyś). Album został wydany przez Cymophane, ponieważ Varg i Euro pozostawali w konflikcie, który wciąż narastał. Powodów było wiele. Chodziło o przywództwo w Black Circle, przekonania polityczne, Euro odbił Vargowi dziewczynę - szesnastoletnią Szwedkę Isę, a ponadto wziął od niego 40.000 koron na wydanie płyty, czego oczywiście nie zrobił, a pieniędzy nie zwrócił.

W końcu Varg w akcie desperacji 10 sierpnia 1993 roku pożyczył samochód od matki i razem ze Snorrem (Thorn, Mayhem) pojechał do Euro. Ten widząc tylko Snorre'a otworzył mu drzwi. Do mieszkania wparował Grishnackh, po krótkiej szamotaninie Euro zaczął uciekać. Varg złapał za nóż, który nosił w bucie i rzucił się na Euronymusa. Zadał mu 25 ran kłutych - 17 na korpus i 8 w głowę oraz kark.

Wkrótce Varg i Snorre zostali aresztowani pod zarzutem morderstwa. U Varga doszło jeszcze podpalanie kościołów oraz posiadanie materiałów wybuchowych.

Po kilku miesiącach Snorre został skazany na 8 lat, a Varg na 21,bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Jego zbrodnię uznano za najokrutniejszą w dziejach Norwegii...



W więzieniu Vikernes kontynuował swoją działalność. Wydał dla Misanthropy "Hvis Lysset Tarr Oss" (Gdy światłość nas chwyta), a w 1996 ostatnią black metalową płytę - "Filosofem". Założył także neopogańską organizację Norsk Heathen Front.

I tu na zawsze kończy się black metalowy Varg Vikernes. Artysta wydał "Balders Dod" (Śmierć Baldera) w 1997 i "Hlidskjalf" w 1999, na których gra ambient. Niedługo potem upadło Misanthropy rec. Christian napisał jeszcze książkę o swojej ideologii (wydaną tylko po norwesku) - "Vargsmal", a w 2002 zamknięto oficjalną stronę Burzum...

Vikernes wyjdzie w 2014 roku, mając 41 lat. Zapewne zamieszka z matką swojej córki i będzie żył tak, jak ona - z dala od cywilizacji i naszego świata...